Codzienność w dobie kryzysu wojennego

autorką tekstu jest Joanna Marszalska psycholog biznesu

Jesteśmy w trzecim tygodniu działań wojennych na Ukrainie. W czasie 2 lat, obok pandemii dotyka nas kolejne wydarzenie na skalę globalną, które może podważać poczucie stabilnego bezpieczeństwa.
Jak sobie radzić z rosnącym niepokojem, troską o siebie i bliskich, poczuciem bezradności w tej sytuacji?

Refleksja i zadbanie o siebie

Warto wrócić do momentu kryzysu pandemii sprzed 2 lat i zastanowić się jakie strategie/praktyki były dla mnie uspokajające, a jakie nasilały niepokój. Nie mamy wpływu na sytuację geopolityczną, dlatego warto się skupić na zadbaniu o swoje samopoczucie i zdrowie psychiczne. A na to mamy ogromny wpływ nawet w najcięższej sytuacji kontekstowej. Sens w kryzysie – najłatwiej odnaleźć w działaniu, które ma na celu zaopiekowanie się: sobą, bliskimi lub ofiarami wojny.

Ogromne znaczenie ma kolejność – warto zastanowić się nad swoimi zasobami/ zdrowiem – by ocenić na ile mogę pomagać innym w mojej, personalnej sytuacji – która zawsze jest bardzo indywidualna. 

Warto zatrzymać się w morzu informacji/rozmów o wojnie i znaleźć czas na dialog wewnętrzny. Pytania, które trzeba sobie zadać, to: czy ja potrzebuję pomocy w tej sytuacji? Czy mój sen jest stabilny/wystarczający i regeneruję się śpiąc? Czy zdrowo odpoczywam w tym trudnym czasie? Jak oddycham? Czy mój oddech jest głęboki?  Czy mam z kim porozmawiać o tym, co czuję?

Jeśli występuje niechęć do codziennych obowiązków, np. trudności z wykonywaniem zadań w pracy to czy trwa to niepokojąco dłużej niż zwykle? Czy czuję napięcie w ciele, a jeśli tak – to gdzie w ciele gromadzi się stres? Czy trudno mi kontrolować myśli związane z czarnymi scenariuszami rozwoju sytuacji? Jak dużo stresorów mnie obciąża?
Badania wskazują, że ok. 80% osób samodzielnie poradzi sobie z kryzysem i emocjami związanymi z wojną. Jeśli natomiast po dłuższym czasie (miesiąc lub dłużej) wciąż obserwujemy, że nasza kondycja psychiczna nie jest w najlepszym stanie, dolegliwości nie tylko nie ustają, ale też nasilają się, obserwujemy apatię/unikanie/dominuje smutek, czujemy dodatkowe obciążenie – warto poszukać pomocy i wsparcia psychicznego. Pomocne może okazać dołączenie do warsztatów psychologicznych, telefon na infolinię kryzysową, konsultacja u psychologa/psychoterapeuty lub wizyta u psychiatry.

Jak pomagać?

W miarę swoich zasobów i możliwości.

W gabinecie często słyszę, że pacjenci nakładają na siebie presję pomocy uchodźcom i jednocześnie obwiniają się za to, że żyją normalnym życiem, a obok toczy się wojna. Warto przemyśleć własną sytuację i wybrać takie formy pomocy, które dodatkowo nie przeciążą nas przy codziennych obowiązkach, którym też potrzebujemy sprostać. Przykładowo matka z małym dzieckiem nie ma możliwości pracy wolontaryjnej przez 3 godziny dziennie. Natomiast dołączenie do zorganizowanej zbiórki w ramach możliwości finansowych, dodatkowa paczka przy zakupach w supermarkecie – jest wielką pomocą, która realnie wspomaga uchodźców, a jednocześnie nie przeciąża.

Nie ma nic złego w życiu własnym życiem, dbaniu o odpoczynek, gdy obok doświadczamy wojny. Z punktu widzenia zdrowia psychicznego – jest to obowiązek, żeby o siebie dbać, by być w stanie pomagać innym. Aby ciągłość pomocy została zapewniona, a zapasy zasobów interpersonalnych nie zostały szybko wyczerpane na kanwie adrenaliny i długotrwałego stresu umożliwiającego nam intensywne – ale krótkie działanie. Przygotowując się na długofalowy kryzys (nie wiadomo jak długo sytuacja wojenna potrwa) – potrzebujemy równie silnie się regenerować, co i pracować.

Jeśli mamy bezpośredni kontakt z ofiarami wojennymi – nie bierzmy na siebie odpowiedzialności za ich stan psychiczny. Przygotujmy się, że reakcje ofiar mogą być skrajne i bardzo różne/zaskakujące – od nadmiernej ekspresji emocji i potoku słów, aż do milczenia i braku reakcji na kontakt, braku racjonalnego myślenia. Pomoc jakiej udzielamy w ramach naszych możliwości dając nocleg/schronienie/pożywienie/odpowiednie kontakty/transport/ tłumaczenie/pomagając coś załatwić jest ogromna. Zaopiekowanie się traumą, trudne rozmowy z ofiarami – zostawmy specjalistom i warto postawić granice mówiąc: nie wiem co mam odpowiedzieć, nie umiem/nie mam siły Cię wesprzeć psychicznie/ to dla mnie za trudne, żeby tego słuchać. Jeśli ktoś nie chce rozmawiać – uszanujmy milczenie nie dopytując o szczegóły.

Jak radzić sobie z natłokiem informacji?

Warto ograniczyć czas spędzany na konsumpcji mediów i dawkować sobie je świadomie.

Zamiast funkcjonowania w domu przy włączonym programie informacyjnym, scrollowaniu social mediów w każdym możliwym momencie – warto w tym czasie kryzysu wyłączyć powiadomienia z aplikacji i ustalić sobie godziny i zaufane źródła skąd czerpiemy informacje. Przykładowo rano, między 8-9 przegląd zaufanych mediów oraz 7-8 wieczorem. Poza tymi godzinami nie oglądam i nie czytam informacji medialnych – skupiam się na swoich codziennych obowiązkach oraz odpoczywam.

Warto zastanowić się jakiego rodzaju informacji potrzebujemy/szukamy. Wiemy o ogromie cierpienia ludzi spowodowanego konfliktem wojennym. Być może dodatkowe i szczegółowe informacje o personalnych historiach – tylko wzmagają nasz niepokój o własne bezpieczeństwo/strach przed zagrożeniem, co jednocześnie nie sprzyja naszej zdrowej kondycji, a co za tym idzie, prowadzi do cierpienia oraz nie przekłada się na efektywne pomaganie. Możemy kontrolować rodzaj informacji, które odbieramy i np. zredukować je jedynie do faktów o działaniach politycznych/ strategicznych, które dadzą nam poczucie bycia poinformowanych, natomiast nie obciążonym emocjonalnie ludzką tragedią wojenną.

Przeczytaj również

Może zainteresować Cię podcast W Głowie się Mieści – Pandemia, Wojna… czyli różne perspektywy stresu

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.